Do redakcji iswinoujscie.pl trafił obszerny komentarz mieszkańca dotyczący obecnej sytuacji w Świnoujściu. Autor nie ukrywa rozczarowania sposobem zarządzania miastem, komunikacją oraz tym, co określa jako „brak wizji” dotyczącej przyszłości morskiego charakteru Świnoujścia.
„Mówi się, że na pochyłe drzewo każda koza skacze albo też, że nie kopie się leżącego. Czasami jednak granice wytrzymałości pękają i trzeba w końcu powiedzieć prawdę prosto w oczy, nawet tę niewygodną” - napisał mieszkaniec.
W swojej wiadomości zwraca uwagę przede wszystkim na chaos związany z komunikacją miejską i promową oraz brak reakcji władz miasta na przewidywalne problemy.
„Obecne zamieszanie w komunikacji miejskiej i promowej było łatwe do przewidzenia. Mamy przy sterze ludzi, dla których jedynym rozwiązaniem problemów jest chowanie głowy w piasek” - czytamy w przesłanym komentarzu.
Mieszkaniec odniósł się również do tematu sprzedaży promów i niewykorzystanego - jego zdaniem - potencjału turystycznego.
„Czy naprawdę jedynym pomysłem na wycofane promy ma być ich sprzedaż? Przecież takie jednostki mogłyby stać się atrakcją turystyczną i zarabiać na siebie” - pisze.
Autor wskazuje przykłady innych miast portowych, które wykorzystały historyczne jednostki jako atrakcje turystyczne i element budowania lokalnej tożsamości.
„Gdynia ma „Błyskawicę” i „Dar Pomorza”, Gdańsk ma „Sołdka”, Kołobrzeg kuter rakietowy. A Świnoujście? Kolejne hotele, beton, knajpy i stragany z chińskimi pamiątkami?” - pyta mieszkaniec.
Według autora listu jeden z promów mógłby zostać ustawiony przy nabrzeżu i pełnić funkcję muzeum lub przestrzeni wystawowej związanej z historią miasta i żeglugi.
„Nie wiecie jak to zrobić to zapytajcie ludzi z Gdańska czy Gdyni lub Kołobrzegu, do stania przy kei prom nie potrzebuje papierów jak do pływania i przewozu! Automatyczna kasa i bramka jak do metra i już zarabiamy” - napisał.
W liście pojawia się także wątek dawnych rejsów turystycznych i stopniowego zanikania miejskich atrakcji związanych z morzem.
„A przecież kiedyś nasze „Fafiki” woziły ludzi do Latarni i po porcie, dało się. W Żegludze Świnoujskiej zabrakło odważnych, którzy potrafiliby rozwinąć działalność turystyczną i po prostu na niej zarabiać” - twierdzi mieszkaniec.
Autor podkreśla również, że turyści oczekują od miasta czegoś więcej niż samej promenady i gastronomii.
„Turysta nie przyjeżdża tu tylko po to, by leżeć na plaży, jeść w knajpach czy snuć się po promenadzie. Ludzie potrzebują czegoś związanego z tożsamością miasta, morzem i historią” - podsumowuje mieszkaniec Świnoujścia.

