Podczas gdy w Domu Kultury „Słowianin” ogłaszano partnerstwo Zarządu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście z Centrum Wolontariatu w ramach projektu „Przylądek Wolontariat”, w przytorskim lesie trwała wycinka drzew pod przygotowania do budowy terminalu kontenerowego. Mieszkańcy Warszowa mówią dziś wprost - nie chodzi o samą inwestycję, ale o sposób jej prowadzenia.
27 lutego, w Dniu Organizacji Pozarządowych, ZMPSiŚ poinformował o rozpoczęciu współpracy z Fundacją Speak Up i prowadzonym przez nią Centrum Wolontariatu. W 2026 roku spółka ma być partnerem inicjatywy „Przylądek Wolontariat”.
- Dziś chcemy w szczególny sposób docenić działalność wolontariacką. Wolontariat to coś więcej niż pomoc to postawa. To świadoma decyzja, by poświęcić swój czas, energię i kompetencje dla dobra innych. W świecie, który nieustannie przyspiesza, przypomina nam, że najważniejsze są relacje i odpowiedzialność za drugiego człowieka - podkreślił Jarosław Siergiej, prezes ZMPSiŚ.
Spółka mówi o odpowiedzialności społecznej i budowaniu kapitału wspólnoty. Tymczasem kilka kilometrów dalej obraz jest zupełnie inny.
Wycinka w przytorskim lesie
Dwa i pół miesiąca temu inwestycja na budowę portu zewnętrznego uzyskała prawomocne pozwolenie. Od tego momentu ruszyły prace przygotowawcze: wycinka drzew, wywóz drewna, ruch ciężkiego sprzętu w rejonie drogi prowadzącej na plażę oraz na trasie rowerowej R10.
Radny Dariusz Krzywda podczas sesji Rady Miasta wskazał, że przy prowadzonych pracach pominięto zapisy decyzji środowiskowej.
Jak mówił, punkt 2.23 decyzji zobowiązuje inwestora do informowania mieszkańców o planowanych pracach i okresowych uciążliwościach. Punkt 2.24 nakłada obowiązek stosowania znaków informacyjnych i ostrzegawczych.
Radny relacjonował, że przeszedł większość ścieżek leśnych i poza jedną tablicą nie znalazł oznaczeń informujących o prowadzonych pracach. Na nagraniach opublikowanych w mediach społecznościowych widać ciężkie pojazdy wywożące drewno oraz pracujący sprzęt w bezpośrednim sąsiedztwie drogi i ścieżki rowerowej, z której korzystają mieszkańcy i turyści.
To teren sąsiadujący z obszarem Natura 2000 „Wolin i Uznam” (PLH 320019). Mieszkańcy podkreślają, że nie chodzi o „czepianie się”, lecz o bezpieczeństwo i przestrzeganie warunków decyzji środowiskowej.
Wydarzenia w przytorskim lesie wywołały wyraźne oburzenie wśród mieszkańców, a zwłaszcza Warszowa oraz części radnych. W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze o „lekceważeniu ludzi” i „działaniu po cichu”. Emocje podgrzewa fakt, że ciężki sprzęt pracuje w bezpośrednim sąsiedztwie ścieżek, z których codziennie korzystają mieszkańcy i turyści, a jak wskazuje radny Dariusz Krzywda - obowiązki informacyjne wynikające z decyzji środowiskowej nie zostały w pełni zrealizowane.
Plaża, las i cztery stanowiska
Terminal kontenerowy ma powstać na wodzie. Projekt zakłada budowę potężnego mola kontenerowego o wielkości ok. 180ha na akwenie Morza Bałtyckiego! Już nie dwóch stanowisk, a czterech dla dużych jednostek kontenerowych, choć wcześniej mówiono o mniejszej skali, dziś liczba stanowisk jest większa. Dla mieszkańców to sygnał, że zakres inwestycji ewoluuje w kierunku coraz większego i bardziej agresywnego zabudowania Morza.
Specustawa podjęta w grudniu 2019 r. ubezwłasnowolniła samorząd. Czas, który wtedy był został zmarnowany prze ówczesne władze z Januszem Żmurkiewiczem na czele, szkoda że nie zabezpieczyli prawo do udziału samorządu w tej gigantycznej inwestycji.
Inwestycja objęła oddziaływaniem znaczną część terenów Warszowa, w tym obszar 2 km plaży. To część miasta, która już wcześniej oddała przestrzeń pod gazoport. Ile jeszcze zostanie „odcięte” od codziennego użytku.
Inwestycja wymaga budowy bardzo dużej infrastruktury drogowej i kolejowej. Oficjalnie podkreśla się, że transport ma odbywać się głównie koleją. Jednak w praktyce już dziś widać wzmożony ruch ciężkiego sprzętu. Padają pytania o przepustowość linii kolejowych, stan drogi w przyszłości trzypasmowej S3 oraz realne przygotowanie infrastruktury na obsługę tak dużego przedsięwzięcia. Nadal trwa czarowanie społeczeństwa, że nie będzie uciążliwości.
„Rozwój”, ale dla kogo?
Warszów już wcześniej oddał część swojej przestrzeni pod strategiczne inwestycje państwowe. Plaża została zawłaszczona, a dostęp do niej staje się mniej oczywisty niż przed laty. Teraz kolejne tereny leśne w przytorskim lesie są przygotowywane pod drogę i infrastrukturę do portu zewnętrznego.
Mieszkańcy zwracają uwagę, że przy tak dużej inwestycji naturalnym elementem powinny być równoległe, widoczne inwestycje w samą dzielnicę: infrastrukturę sportową, rekreacyjną, przestrzeń publiczną, poprawę jakości życia. Padają konkretne przykłady: hala sportowa, lodowisko, realne rekompensaty infrastrukturalne.
Dziś jednak jak mówią widzą przede wszystkim ciężki sprzęt i wywożone drewno.
Pieniądze i proporcje
W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się jedno porównanie, które dla wielu mieszkańców jest punktem zapalnym. Terminal LNG według danych podawanych przez miasto przynosi do budżetu Świnoujścia około 60 milionów złotych rocznie z tytułu podatków. W przypadku planowanego terminalu kontenerowego mówi się o wpływach rzędu około 1–1,5 miliona złotych rocznie.
Dla mieszkańców Warszowa ta różnica ma fundamentalne znaczenie. Skoro ingerencja w przestrzeń obejmuje wycinkę lasu, trwałą zmianę krajobrazu i ograniczenie dostępu do terenów rekreacyjnych, pytają: czy skala korzyści dla miasta jest proporcjonalna do skali kosztów społecznych i środowiskowych?
To pytanie pada coraz częściej zarówno w rozmowach prywatnych, jak i podczas sesji Rady Miasta.
Jednocześnie Świnoujście wciąż stoi przed kosztownymi wyzwaniami infrastrukturalnymi jak zabezpieczenie dostaw nowej wody na Prawobrzeże, co było przez lata planowane ułożeniem wodociągu z Kodrąbka, rozwój lokalnych połączeń komunikacyjnych, itd. W opinii części mieszkańców priorytety powinny wyglądać inaczej.
Dwa przekazy
Inwestorem terminala kontenerowego miały być firmy DEME i QKatars. Umowy zostały zżerane w październiku 2025 r. Obecnym inwestorem jest skarb państwa w podmiocie Zarządu Morskich Portów szczecin i Świnoujście. Proponuje z jednej strony partnerstwo społeczne, „Przylądek Wolontariat”, działania integracyjne i deklaracje o odpowiedzialności społecznej, gdzie będą mieszkańców zabawiać.
Z drugiej wycinka, ruch ciężkich pojazdów przy ścieżce R10 i zarzuty radnych o brak pełnej realizacji obowiązków informacyjnych wynikających z decyzji środowiskowej.
Część mieszkańców odbiera je jako rzucanie paciorków i próbę budowania pozytywnego wizerunku (zabawiania mieszkańców) w momencie, gdy na terenie rośnie napięcie. Padają pytania, czy działania społeczne nie są prowadzone równolegle wyłącznie po to, by łagodzić sprzeciw wobec inwestycji.
To już nie jest tylko spór o port. To spór o zaufanie.
Zarząd Osiedla Warszów oraz część radnych sygnalizują zaniepokojenie tempem i sposobem prowadzenia prac. Pojawiają się głosy, że sprawą powinny zainteresować się organizacje zajmujące się ochroną środowiska.
Dyskusja o terminalu kontenerowym przestaje być wyłącznie rozmową o gospodarce. Staje się sporem.
Dla mieszkańców Warszowa dziś najważniejsze jest jedno pytanie czy ktoś równie konsekwentnie zadba o ich bezpieczeństwo, informowanie i realny wpływ na to, co dzieje się za ich domami.
W komentarzach pojawia się gniew, poczucie braku realnego wpływu i obawa, że Warszów ponosi koszty, podczas gdy korzyści są nieproporcjonalne, a rozmowy i wsparcie finansowe prowadzi się z innymi podmiotami niż społeczeństwo Warszowa.