To miała być zwykła aukcja WOŚP. Spotkanie przy obiedzie, lunchu lub kolacji z pierwszym zastępcą prezydenta Świnoujścia. Gdy o niej pisaliśmy, licznik zatrzymał się na poziomie 1035 zł. W komentarzach pojawiał się hejt, krytyka, złośliwości. Internet jak to internet.
I wtedy przyszła niedziela. Dzień Finału Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Licytacja ruszyła. Mocno. Zdecydowanie. I zakończyła się kwotą 5900 zł, która w całości zasili cele WOŚP pomoc dzieciom i zakup sprzętu medycznego dla szpitali.
Po zakończeniu aukcji na Facebooku Arkadiusza Mazepy pojawił się wpis, który najlepiej oddaje sens tej historii. Publikujemy go w całości:
„Szanowni Państwo, dziękuję każdej osobie, która wzięła udział w licytacji obiadu ze mną w ramach WOŚP ❤️
Wasze zaangażowanie, dobre serca i chęć niesienia pomocy pokazują, jak ogromną mamy moc, gdy działamy razem.
Każda złotówka, każda udostępniona informacja, każda chwila poświęcona tej licytacji to krok w stronę dobra, empatii i solidarności. Jestem ogromnie wdzięczny, że mogę być częścią tak wspaniałej społeczności WOŚP Świnoujście #6714.
Wylicytowana kwota 5️⃣9️⃣0️⃣0️⃣, 0️⃣0️⃣ zł robi wrażenie !
Dziękuję, że gracie razem z WOŚP.”
Ta licytacja pokazuje coś jeszcze. Że mimo hejtu, mimo krzyku w komentarzach, realne działania wygrywają. A takie finały przywracają wiarę w ludzi, w sens pomagania i w to, że WOŚP od lat robi dokładnie to, co najważniejsze.
I robi to skutecznie.

