iswinoujscie.pl • Środa [21.01.2026, 18:27:50] • Świnoujście

Banery w lesie, Facebook w ogniu, a OSiR gasi emocje. Kampania 2024 wraca jak serial

Banery w lesie, Facebook w ogniu, a OSiR gasi emocje. Kampania 2024 wraca jak serial

fot. OSiR Wyspiarz

Najpierw był las. Potem Facebook. A na końcu dokument z pieczątką. Historia banerów z kampanii samorządowej 2024 w Świnoujściu przypomina odcinek reality show, w którym każdy kolejny bohater dokłada coś od siebie. Tyle że finał napisał już OSiR i nie jest to wersja emocjonalna.

Odcinek pierwszy: mieszkaniec pokazuje - banery, lasek, styropian i materace

Zaczęło się niewinnie. Jeden z mieszkańców spaceruje, patrzy, a tu w lesie banery wyborcze. Nie byle jakie. Na styropianie, przy materacach, starannie ułożone. Kampania 2024 roku wróciła do natury.

Na plakatach Janusz Żmurkiewicz i Dorota Konkolewska - duet znany z wyborów, dziś już polityczna przeszłość. Las zamiast magazynu, styropian zamiast archiwum. Scena gotowa. Zdjęcie trafia do redakcji iswinoujscie.pl, a internet robi to, co potrafi najlepiej, zaczyna się interesować.

Pierwszy artykuł był lekki, z przymrużeniem oka. Bez oskarżeń. Bez wskazywania winnych. Po prostu opis tego, co leży w lesie. A leżało sporo.

Odcinek drugi: Facebook płonie

Wieczorem do akcji wkracza główna bohaterka. Radna Dorota Konkolewska publikuje obszerny, emocjonalny wpis. Jest zdenerwowanie. Jest oburzenie. Są słowa o „prowokacji”, „podrzucie”, „bezpodstawnym oczernianiu”.

Ale jak to często bywa w obronie własnej pojawia się coś więcej. Z wpisu radnej dowiadujemy się, że:

- banery były przechowywane przez wiele miesięcy,
- w hoteliku OSiR,
- były tam widoczne jeszcze latem,
- a wszystko miało związek z remontem obiektu.

Redakcja robi rzecz rzadką, ale uczciwą publikuje cały wpis w całości, bez skrótów. I nagle zamiast gaszenia pożaru emocji, ogień robi się większy. Bo pojawia się pytanie:
- dlaczego prywatna kampania wyborcza „mieszkała” w miejskim obiekcie?

Odcinek trzeci: wchodzi OSiR, cały na biało

I wtedy wchodzi on. Dokument pokontrolny OSiR „Wyspiarz”. Bez emocji. Bez Facebooka. Bez sarkazmu. Z datą, podpisem i pieczątką.

Z odpowiedzi OSiR wynika jasno:
- materiały wyborcze zostały złożone samowolnie,
- bez zgody OSiR,
- bez procedur,
- w obiekcie wyłączonym z użytkowania od 2016 roku decyzją PSP,
- żadnego remontu nie było i nie ma,
- a materace ze zdjęć nie należą do OSiR.

Krótko mówiąc: wersja urzędowa nie zna pojęcia „podrzut”, „remont” ani „legalne przechowywanie”.

Serial trwa, ale fabuła się porządkuje

W jednym z kadrów mamy więc las i banery. W drugim emocjonalny Facebook. W trzecim suchy dokument, który porządkuje fakty.

I to właśnie on pokazuje, że:
- kampania była prywatna,
- obiekt był publiczny,
- a emocjonalne domniemania nie znalazły potwierdzenia w kontroli.

OSiR zapowiada dalsze postępowanie wyjaśniające, więc serial może mieć kolejne odcinki. Ale jedno już wiadomo:
- las nie był początkiem problemu - był tylko jego finałowym kadrem.

A morał?

Banery po wyborach powinny znikać szybciej niż emocje na Facebooku. Bo papier wszystko przyjmie, ale pieczątka mówi ostatnie słowo.

Źródło: https://iswinoujscie.pl/artykuly/87635/