Mieszkańcy przy ulicy Matejki 37D zwracają się z prośbą o spowodowanie zakończenia przez wiele lat dokarmiania w pobliżu budynku na parapetach i balkonach gołębi i ptaków. Jedna pani wykłada ptakom na parapety swego okna, potem brudzą okna i parapety niżej mieszkających lokatorów. W czasie padającego deszczu okna i parapety są oszpecone, a po wyschnięciu trudno je umyć. Wygląd, zapach nie należy do przyjemności. Następna pani wynosi pokarm z pozostałości po obiedzie i wyrzuca na trawnik obok małego krzaka, który rośnie 10 metrów od budynku. Razem różne ptaki się zlatują. Również wysypują jedzenie na dach śmietnika przez okno z korytarza. Dzisiaj teraz wychodziłem z domu, to było pełno gołębi. Obok czwartej klatki jest gniazdo i tam są dwa gołębie. A obok w tej pani na balkonie mają ubikację. Balkon zawalony odchodami, o ja mam nad nią sypialnię. I na to wszystko napada jeszcze deszcz, później słońce świeci i to paruje. Ja to muszę wdychać. Takim czymś. Tam mieszka starsza osoba mieszka. To trwa ponad dwadzieścia lat. Z targu kupowali worek zboża, przywozili do domu, jakiś lokator, targał do domu te zboże i później sypał - dodaje poszkodowany Mieszkaniec.
Lokatorzy podkreślają, że problem trwa od dziesięcioleci i domagają się reakcji wspólnoty, aby raz na zawsze zakończyć dokarmianie ptaków i uporządkować przestrzeń wokół budynku.

