Sprawa dotyczy nowych słupów ogłoszeniowo-reklamowych typu citylight, które stanęły w różnych punktach Świnoujścia w 2025 roku. Jak wynika z oficjalnej odpowiedzi Urzędu Miasta, umowa została podpisana z zewnętrzną firmą jeszcze za poprzednie władze:
„Umowa została zawarta 14 marca 2024 roku pomiędzy Gminą Miasto Świnoujście, a Międzynarodowe Targi Poznańskie Sp. z o.o. na okres: od 18.03.2024 r. do 18.30.2034 r. Umowa dotyczy dzierżawy nieruchomości na potrzeby montażu i korzystania z 24 szt. słupów ogłoszeniowo-reklamowych typu citylight o powierzchni ekspozycyjnej jednego słupa: 6 metrów kwadratowych.”
Mówimy więc o 10-letniej dzierżawie miejskiej przestrzeni i systemie, który w praktyce przejął znaczną część dotychczasowych nośników ogłoszeniowych.
Uchwała jest, ale czy ktoś ją sprawdził?
Problem polega na tym, że w Świnoujściu obowiązuje uchwała krajobrazowa z 2019 roku, która precyzyjnie reguluje:
gdzie mogą stać reklamy,
jak mogą wyglądać,
jakie mają mieć rozmiary i formę,
oraz w jakich strefach obowiązują ograniczenia lub zakazy.
Jeżeli nowe słupy:
stoją w miejscach niedozwolonych,
mają parametry inne niż dopuszczone,
albo zostały ustawione bez dostosowania uchwały
- pojawia się poważne pytanie: czy są zgodne z prawem miejscowym?
Estetyka kontra dostęp mieszkańców
Nowe citylighty miały uporządkować przestrzeń. W praktyce:
zniknęła część starych, betonowych słupów,
pojawiły się nowe - podświetlane i komercyjne,
a dostęp do darmowej, lokalnej reklamy dla mieszkańców został ograniczony.
Dziś:
za ekspozycję trzeba płacić,
„oddolne” ogłoszenia praktycznie zniknęły,
przestrzeń reklamowa została w dużej części skomercjalizowana.
Pieniądze za reklamę poza miastem?
Dodatkowy wątek to ekonomia. Operatorem została firma spoza Świnoujścia, co oznacza, że:
znacząca część przychodów trafia poza lokalny rynek,
miasto oddało przestrzeń reklamową w dzierżawę na lata.
Co dalej?
Na dziś mamy sytuację, w której:
obowiązuje uchwała krajobrazowa,
funkcjonują nowe nośniki reklamowe,
a zgodność jednego z drugim budzi poważne wątpliwości.
To temat, który wymaga jasnej odpowiedzi urzędu:
czy słupy są zgodne z uchwałą,
czy uchwała powinna zostać zmieniona,
czy ktoś w ogóle to dziś kontroluje.
Bo jeśli nie mamy klasyczny przykład sytuacji, w której miasto wprowadza porządek… ale nie dla siebie.

