Świnoujścianka, która przesłała do naszej redakcji zdjęcia wykonane za muzeum rybołówstwa przy placu Rybaka, pyta wprost:
– „Witam, czy ktoś mógłby zrobić porządek z towarzystwem pijącym codziennie alkohol na ławkach za muzeum? Mało, że swoim zachowaniem i wyglądem odstraszają mieszkańców i turystów, to do tego załatwiają się gdzie popadnie w biały dzień! Chyba to nie jest dobra wizytówka dla naszego miasta?”
Choć w pobliżu znajduje się toaleta publiczna, wiele osób po prostu z niej nie korzysta. Część mieszkańców podejrzewa, że czasem bywa ona zamknięta, ale jak podkreśla autor zdjęć: „W ciągu dnia jest czynna, tylko chyba nikt nie sprawdził. Tyle że tacy ludzie i tak nie zapłacą za skorzystanie z toalety – wolą iść za drzewo.”
To pokazuje szerszy problem: nie chodzi jedynie o infrastrukturę, ale o brak jakiejkolwiek chęci przestrzegania norm społecznych u części osób. Dla wielu z nich alkohol i życie na ulicy to codzienność – wybór, który skutkuje pogardą dla otoczenia i innych ludzi.
Nie chodzi tylko o wizerunek miasta. To również realny dyskomfort mieszkańców, turystów, starszych osób spacerujących po centrum. Widok mężczyzny oddającego mocz w biały dzień, przy uczęszczanym deptaku, nikogo nie powinien już szokować – ale czy to oznacza, że mamy się z tym pogodzić?
Czas na poważną dyskusję – nie tylko o konieczności skutecznych działań Straży Miejskiej, ale także o profilaktyce, dostępności toalet, może także o bezpłatnym i godnym miejscu dla tych, którzy naprawdę nie mają się gdzie podziać. Bo problem nie zniknie, jeśli będziemy tylko odwracać wzrok.
Pytanie pozostaje aktualne: czy radni i władze miasta podejmą konkretne działania, zanim całe centrum zamieni się w przestrzeń „dla wybranych”? Mieszkańcy nie oczekują cudów – oczekują porządku, szacunku i podstawowej estetyki miejskiej.