Problem wydaje się błahy, ale w normalnie funkcjonującym mieście znaki powinny być idealnie w pionie i czytelne, a nie przypominać rekwizyty z komedii o zapomnianym zaułku.
fot. iswinoujscie.pl
Jadąc od ulicy Słowackiego w stronę Cieszkowskiego, trudno nie zauważyć znaków drogowych, które zdają się żyć własnym życiem. Jeden przechylony, drugi wykrzywiony – jakby trzymały się na słowo honoru. Widok ten budzi rozbawienie, ale i pytania: czy to efekt silnych wiatrów, fuszerki przy montażu, czy może symbol lokalnej nonszalancji wobec infrastruktury?
Problem wydaje się błahy, ale w normalnie funkcjonującym mieście znaki powinny być idealnie w pionie i czytelne, a nie przypominać rekwizyty z komedii o zapomnianym zaułku.