iswinoujscie.pl • Poniedziałek [06.11.2023, 00:56:20] • Polska

Fury, za którymi każdy się ogląda! Nie musisz wydać majątku, żeby przyciągać uwagę

Fury, za którymi każdy się ogląda! Nie musisz wydać majątku, żeby przyciągać uwagę

fot. Organizator

Klasyczny muscle car? Czołg, z którym wszyscy robią sobie zdjęcia? Supercar o niesamowitych osiągach? Uroczy maluch z włoską duszą? A może… chcesz przyciągnąć uwagę dziwnym designem i haloweenowo straszyć przechodniów brzydotą swojej fury? Sposobów na przyciągnięcie uwagi na drogach jest wiele – przedstawiamy kilka niezawodnych możliwości, które zapewnią ci pełny odjazd!

Muscle car, czyli amerykański sen na czterech kołach
Potężne, głośne, mogące pochwalić się niesamowitymi osiągami i klasycznym designem. Amerykańskie muscle cary to marzenie niejednego fanatyka motoryzacji. Sztandarowe produkty złotej ery USA do dziś rozbudzają wyobraźnię i rozpalają wszystkie zmysły – chociaż te najprawdziwsze były produkowane na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku. Chevrolet Camaro, Ford Mustang, Dodge Challenger czy Plymouth Road Runner do dziś są przedmiotem pożądania kierowców na całym świecie, a sama możliwość spotkania z takim autem na światłach przyprawia innych kierowców o szybsze bicie serca. Oczywiście nie jest to najbardziej praktyczny wybór na świecie – przy silnikach o pojemności przekraczającej 6 litrów i kilkusetkonnej mocy musisz być przygotowany na częste odwiedziny na stacjach benzynowych. A właściwie najlepiej, jakbyś miał własną. Każda naprawa to oczywiście również koszt, który zaboli nawet zasobną kieszeń. Kto jednak wybiera głową, kiedy serce rwie się do tego niskiego pomruku, odsyłającego cię na Route 66 w erze Elvisa Presleya?

Fury, za którymi każdy się ogląda! Nie musisz wydać majątku, żeby przyciągać uwagę

fot. Organizator

Mały, ale wariat!
Czy w ogóle da się zwrócić na siebie uwagę na drodze, nie wydając na ten cel grubych setek tysięcy złotych i nie zmuszając się do pilnego nabycia udziałów w koncernie paliwowym, żeby zaspokoić apetyty swojego cacka? Oczywiście, że tak! Klasyka i klasa niejedną mają twarz – a jedną z najbardziej uroczych jest skromne oblicze Fiata 500. Pierwszy egzemplarz tego niepodrabialnego miejskiego autka wyjechał z fabryki w Turynie w 1936 roku, będąc ówcześnie jednym z najmniejszych samochodów na świecie. Mógł pochwalić się silnikiem o mocy 13 KM, maksymalną prędkością koło 85 km/h, a także niezwykłym urokiem i niską ceną, które sprawiły, że w kolejnych latach na drogi wyjechało aż 520 000 egzemplarzy Fiata 500 „Topolino”, czyli „myszka”. Od tej pory dziedzictwo „Pięćsetki” trwa. Jego częścią był znany wszystkim Polakom Fiat 126, następnie równie dobrze znane Cinquecento, a póżniej Fiat 500 z dumą wchodzący w XXI wiek. W 2006 roku magazyn „Top Gear” dał fiacikowi tytuł „najseksowniejszego samochodu”, a już rok później na drogi wyjechała najnowsza wersja tego kultowego auta. Jej zalety? Ponadczasowy design, blisko stuletnia legenda, a także ekonomiczna jazda oraz łatwe manewry w mieście. Co ciekawe, nowiutkiego Fiata 500 możesz zgarnąć… zupełnie za darmo. Firma bukmacherska Superbet rozdaje 30 takich hybrydowych miejskich samochodów, które można otrzymać na rok. Wystarczy spróbować swoich sił w jednej z darmowych gier na stronie Superbet – zakręcić kołem w ramach Superspin albo wytypować wyniki spotkań w Supergame. Po darmowe Fiaty 500 możesz sięgnąć do końca stycznia, ale warto spróbować swoich sił już teraz i pójść w ślady szczęśliwych zwycięzców, za którymi wszyscy oglądają się na ulicach!

Fury, za którymi każdy się ogląda! Nie musisz wydać majątku, żeby przyciągać uwagę

fot. Organizator

Czołg z wojskowym rodowodem
Gdyby szukać całkowitego przeciwieństwa Fiata 500, musielibyśmy od razu wspomnieć o Hummerze. Ogromny, potężny, kanciasty i niezwykle paliwożerny czołg podbił serca części kierowców na przełomie XX i XXI wieku. Te potężne maszyny, którym niestraszne są żadne drogowe przeszkody, przyciągały uwagę przechodniów swoimi gabarytami i „wojskowym” designem. Wszystko zaczęło się od amerykańskiej armii, która w 1979 ogłosiła konkurs na zaprojektowanie nowego wielozadaniowego pojazdu bojowego. Humvee, bo tak nazywał się zwycięski projekt, błyskawicznie zyskał popularność, a po wojnie w Zatoce Perskiej zrobił się wokół tego pojazdu taki szum, że zaczęto produkować wersję cywilną. Jej pierwszy egzemplarz wyprodukowano na specjalne zamówienie Arnolda Schwarzeneggera. Hummery potrafią pokonać 50-centymetrowy próg czy 90-centymetrową zaspę śnieżną bez mrugnięcia oka. Równie sprawnie zużywają paliwo – ponadsześciolitrowe jednostki napędowe do pracy potrzebują ponad 20 litrów ropy na 100 kilometrów. Nie wyjdzie to tanio, ale niektórzy dadzą wiele, żeby choć przez chwilę poczuć się jak królowie miejskiej dżungli. Fanów marki nie było jednak wystarczająco wielu, żeby produkcja była opłacalna – General Motors w 2010 roku ze względów finansowych zrezygnowała z produkcji Hummera. Łącznie w latach 1992-2006 wyprodukowano 11 818 egzemplatrzy Hummera H1. Najwięcej w połowie lat 90., kiedy ta militarno-motoryzacyjna nowinka była najbardziej popularna, a paliwo względnie tanie.

Źródło: https://iswinoujscie.pl/artykuly/80578/