Kolejny „błędny rycerz” jakiego Świnoujście wzywa by uwolnił miasto od komarzej zmory unosi ręce w poddańczym geście. Firma Inpest z Pisarzowic wygrała ostatni przetarg na trzyletni program odkomarzania Świnoujścia. Oferta okazała się nieco niższa aniżeli pierwszego wybawiciela – firmy Robak Krzysztofa Wieczorka. On i fachowcy z jego firmy („Robak”) deklarowali trzy lata temu, że w 2010 roku na Uznamie komary wybiją co do jednego. Swoją pracę Wieczorek wyceniał na ok. ponad 900 tys. zł. Gdy po półtora roku okazało się że bez dobrego spray’u nie da się przejść promenadą zaczęły się tłumaczenia.
Bo wokół za dużo wody, bo pogoda nie taka… Ale gdy władza zagroziła, że Wieczorkowi nie zapłaci komary zostały zepchnięte do defensywy. Identycznie ma się sprawa z Inpestem. Perspektywa utraty zarobku podziałała nań jak środek dopingujący na sportowca.
Od kilku dni można ich spotkać biegających z aparatami do odymiania na Warszowie i Uznamie. Szczególnie uwzięli się na insekty, które próbują ukryć się w zaroślach okalających amfiteatr miejski.
Jak najlepiej życząc wykonawcom imprezy, mamy tylko nadzieję, że wspomniany Inpest nie uczula ludzi bo dla artysty nie wiadomo co byłoby gorsze – spotkanie z latającym żarłokiem czy katar sienny podczas występu.