Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza - ceglana ściana, godło państwowe i charakterystyczna czerwona tablica informująca, że to właśnie tu mieści się Urząd Skarbowy w Świnoujściu. Problem w tym, że sama tablica zdaje się mieć własną interpretację porządku.
Zamiast wisieć równo, jak przystało na instytucję od liczenia co do grosza, przechyliła się pod wyraźnym kątem i jak relacjonują mieszkańcy trzyma się już tylko na jednym uchwycie. Jedni mówią o jednym wkręcie, inni o ostatnim bolcu. Efekt jest jeden - stabilność została tu wyraźnie ograniczona.
Widok jest na tyle nietypowy, że wywołuje uśmiech. Bo jeśli nawet tabliczka przy urzędzie skarbowym „idzie bokiem”, to można się zastanawiać, czy to jeszcze przypadek, czy już symboliczny komentarz do rzeczywistości.
Na szczęście sytuacja ma bardziej humorystyczny niż groźny charakter. Choć warto, by ktoś spojrzał na to technicznie - zanim „rozliczenie z grawitacją” zakończy się całkowitym odpadnięciem tablicy.
Póki co mieszkańcy mają małą, nieplanowaną atrakcję i dowód na to, że nawet najbardziej poważne miejsca potrafią czasem podejść do życia… z lekkim przechyłem.


















Firmy robią na boku, to i US się dostosowuje.