Coraz częstsze wizyty dzików w miastach to problem wielu miejscowości w Polsce, także Świnoujścia. Zwierzęta przyciągają niezabezpieczone śmietniki, pozostawione resztki jedzenia, a także celowe dokarmianie przez ludzi. Dziki stopniowo tracą instynkt zdobywania pożywienia w lesie, przyzwyczajają się do obecności ludzi i coraz śmielej zapuszczają się na osiedla, podwórka, w okolice pojemników na śmieci. To stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi.
Urząd Miasta w Świnoujściu od lat apeluje, by nie dokarmiać dzikich zwierząt, zamykać śmietniki przy posesjach oraz wiaty śmietnikowe, nie pozostawiać otwartych worków ze śmieciami obok pojemników, nie wyrzucać resztek jedzenia w miejscach do tego nieprzeznaczonych.
W tym roku magistrat oferuje mieszkańcom preparat odstraszający dziki, który można bezpłatnie odebrać w Wydziale Ochrony Środowiska i Leśnictwa przy ul. Wyspiańskiego 35 C (I piętro, pok. 205).
- To ekologiczny, biodegradowalny płyn o intensywnym zapachu, który skutecznie zniechęca dziki do przebywania w miejscach, gdzie jest stosowany. Preparat jest bezpieczny dla ludzi i środowiska, więc można go stosować w pobliżu zabudowań, na prywatnych posesjach czy w okolicach śmietników - tłumaczą miejscy urzędnicy. I podkreślają, że stosowanie preparatu w połączeniu z właściwym zabezpieczeniem odpadów i niedokarmianiem dzików skutecznie zmniejszy ich obecność w mieście.
W Świnoujściu w tym sezonie znów zostaną ustawione specjalistyczne odstraszacze, które sprawdziły się w praktyce w ubiegłym roku. Ich liczba jest jednak ograniczona.
Wojciech Basałygo
podinspektor
Biuro Informacji i Konsultacji Społecznych














Do Gość • Czwartek [12.03.2026, 10:17:49] • [IP: 92.118.165.***] aleś ty przenikliwy/ przenikliwa... mówisz?. Masz!. Tzw. prof. Środa postulująca nadawanie zwierzętom obywatelstwa polskiego i prawa do azylu, stwierdziła swym ''światłym'' umysłem i oznajmiła werbalnie że, , Polska to faszystowski kraj'' i że to dlatego Polki boją się rodzić dzieci... czy więc nadanie zwierzętom, np. takim dzikom, polskiego obywatelstwa nie spowoduje czasem zaburzeń w ich rozmnażaniu i rozwiązanie problemu ich liczebności?. Udało się ograniczyć po cichu min. przyrost liczby Polaków to i z dzikami sobie poradzą metodami propagandy. Może ta lewicująca osoba profesorska jest wizjonerką i dostrzega to czego my, szaraczkowie, nie dostrzegamy?. Aha, muszą jeszcze wśród młodych loszek rozpropagować idee feministyczne. I w tym wypadku ta tzw. prof. Środa może być zapewne w tej kwestii skuteczna jak Niccolo Machiavelli. Wszak ma równie przenikliwy umysł jak ten mistrz myśli typu patriarchalnego!. Co ty, ty na to?.
To nie mewy i dziki są problemem. To ludzie są problemem tej planety.
ŚWINIO-ujście :) Dzikim świniom (leśnym i samorządowym) wszystko uchodzi na sucho.
Przygotowani sa na dzikowisko
Czy spryskanie całego miasta czyli, miejsc szczególnych dla dzików coś pomoże? A chodzi ludziom o trawniki pod którymi są kłącza czy inny pokarm dlatego one mając odpowiedni narząd i siłę używają a ludziom rośnie ciśnienie Można przecież wystawić tabliczki dla dzików i tym że wstęp do miasta jest zabroniony i grozi śmiercią zarówno dla zwierząt gdy auta starania i dla ludzi gdy zwierzę się zdenerwuje głodne że przeszkadzają mu w zdobyciu pokarmu czy szczególnie przy ochronie swojego potomstwa a może trzeba wypryskać ludzi tymi preparatami aby zrozumieli że z naturą się nie walczy tylko się ją akceptuje taka jaka ona jest. A jest jej już niewiele gdyż apetyty ludzkie przekraczają wszelkie granice i gotowi zatruć wszystko aby pozbyć się natury Takich trucicieli którym przeszkadza mewa czy inne zwierzę to zamknąć do obozu resocjalizacyjnego i dopiero jak zrozumie dlaczego istnieje natura i jak jesteśmy od niej zależni to wypuścić i tu nie chodzi o gwałt na ludziach tylko o gwałt na naturze w wykonaniu ludzkim
Dziki od zawsze były jednym z głównych pokarmów ludzi dopiero przemysłowa hodowla świnek pozwoliła im na wzrost populacji co nie oznacza że nie ma polowań na młode mięsko a jest właściwie rozrywka dla tych których stać czy chcą polować i nielegalnych odłowach nie wspomnę. To samo dotyczy mew traktowanych tu jako latające szczury dla tych których pojęcie o roli ptactwa w naturze jest zerowe i wszędzie widząc szkodniki. Odchody miliardów ptaków przez setki tysięcy lat składowane na wybrzeżach i nie tylko dały z czasem najlepsze nawozy do tego że ludzie nie zginęli z głodu mając zwiększone wielokrotnie plony z hektara a poza tym właśnie mewy zaliczają się do czyścicieli padła jakie by zatruwali planetę choćby dobitny przykład z Indii tam gdzie nie wolno jeść czy krzywdzić krowy, są rejony gdzie wybito sępy których głównym pokarmem były padnięte krowy których jest setki tysięcy i po śmieci były odciągane za miasta tam gdzie te sępy jak jeszcze były załatwiały sprawę czysto i skutecznie a teraz jest tam tragedia
17:27 • [IP: 176.221.125.***] POlszewickie debile nie umieją dostrzec, że wśród mew jest chroniony tylko jeden gatunek. U mnie na dachu zrobiły gniazdo akurat mewy niechronione i były uciązliwe, ale nie niszczyłem jaj, przecierpiałem, a po roku, gdy zobaczyłem powoli robione gniazdo, rozrzuciłem ten poukładany zawiązek gniazda i mewy przeniosly się na inny dach. Jesli ktos nie jest POlszewickim awanturnikiem, będzie chronił przyrodę i będzie dbał o opanowanie nerwów, bo na to stać niePOlszewickich niedebili. Kiedyś na Uniw.Warszawskim zrobiono badania socjologiczne, okazalo się, że zwolennicy PO i lewicy są bardziej agresywni niż zwolennicy prawicy. Warto dbac o nerwy, ale europejskośc i łże-ideologie jak LGBTQ w tym nie pomogą.
Gratuluję urzędnikom pomysłu, Hukinol - bo to wlasnciwa nazwa preparatu jest szkodliwy dla człowieka, można go stosować tylko na trawnikach polach a nie w gęstej zabudowie. Urzędnik zapewne zapoznał się z ulotka tego środka. Srodek jest bardzo niebezpieczny i może spowodować różne zdarzenia. Nie radzę wylewać go na blachę, gdyż nie usuną Państwo tego zapachu niczym. W Warszawie preparat jest stosowany do zwalczania między innymi konkurencji, zamykania lokali.
Ładne dziczki, ostatnio jeden rozjechany na S3 zaraz po wyjeździe na trase wiec te płotki swijej roli nie spełniają
Gość • Środa [11.03.2026, 13:22:07] • [IP: 176.221.124.***] Widac nigdy nie miales gniazda mew siodlatych na swoim lub sasiada dachu. To latajace szczury ktore sa agresywnie a ich odchody potrafia uszkodzic lakier na samochodzie. Darcie ryja budzi juz o 4 rano. To nie jest nasz gatunek, jeszcze 15 lat temu w polsce z nim walczono i np. w szczecinie pozbyto sie go na stale. Ale potem pisowski debil wpisal je na liste gatunow chronionych w polsce (cholera wie po co) i teraz nawet gniazda nie mozna legalnie ruszyc.
Golebie i skrzeczace mewy to masakra na osiedlach. Ludzie sa nienormalni wyrzucaja zarcie przez okna i balkony a potem wszystko jest w odchodach zwłaszcza golebich. Balkony i parapety sa cale w odchodach osiedle Matejki i inne. Czy miasto cos z tym zrobi?
Ad Gość • Środa [11.03.2026, 10:21:15] • [IP: 37.248.144.**], wybacz że to napiszę ale" durzy" to się Jasio w Marysi, a problem z dzikami jest" duży". Podobnie" morze" to przylega do plaży. Prawdopodobnie chciałeś napisać" może". Nie mylmy tych słów, nie wypada.
PRZED TUNELEM POWIEŚCIE
Gość • Środa [11.03.2026, 12:16:31] • [IP: 178.238.252.**] Dziki, mewy, gołębie...plaga. - wyprowadź się do Warszawy, na Marszałkowską, albo wracaj do swoich psin dolnych, czy innego porzeczkowa, jak tobie mewy nad morzem przeszkadzają. Jaja, jak berety, co tutaj potrafią napisać :)
Dziki, mewy, gołębie...plaga.
Zamiast odstraszać, trzeba je zwabić wszystkie. Na niemiecką stronę ;)
Te wasze odstraszające płyny jeszcze bardziej wabią dziki
Morze tak Urząd dopilnuje żeby lasy Państwowe ogrodziły i trzymały w lesie, dziki poza lasem są poza ochroną. Kto zapłaci za szkody które wyrządzają. Drzewo za grube pieniądze sprzedają to i pieniądze mają . Jest durzy problem ponieważ się już przyzwyczaiły do przebywania między domami, nie są płochliwe, 0.5 litra preparatu na 100 mb, po deszczu już nie działa, co tydzień pryskać.
dziki zryły nam trawnik przed blokiem, ale to było jesienią :/
Zostały przepędzone ze swojego naturalnego środowiska, czytaj obszarów leśnych, które zostały wycięte w pień i dalej ten proces, szczególnie na prawobrzeżu ma się dobrze, a może coraz lepiej. Biedne zwierzęta ginące codziennie na S3 i innych niebezpiecznych dla nich obszarach, graniczących z ich dotychczasowymi siedliskami. Tyle, co mam do powiedzenia. Nikt ich nie zaprasza! Zwierzęta zostały wystraszone i wygnane z obszarów leśnych. Nie ma co tutaj zaklinać rzeczywistości.
czy preparaty na odstraszanie gołębi i mew również jest dostępny ?