iswinoujscie.pl • Wtorek [24.02.2026, 11:12:47] • Świnoujście
PPDiUR „Odra”-archiwalne fotografie, proza życia rybaków i… natchniona poezja. Galeria „Art” podjęła próbę zmieszania żywiołów, nazbyt chyba odważnie!

fot. Robert Ignaciuk
Powstanie kombinatu rybackiego w powojennym mieście stało się najważniejszym impulsem rozwoju polskiego Świnoujścia. Dziś ta historia nabrała znaczenia miejskiego etosu. Obecnie, gdy z roku na rok ubywa uczestników tych wydarzeń, wielką wartość niosą inicjatywy służące ich zachowaniu. Po Muzeum Rybołówstwa kolejną, tym razem artystyczną placówką miejską, która podjęła się ocalania od zapomnienia „odrowskich” dziejów, jest Galeria „Art” Miejskiego Domu Kultury.
Na otwartej w sobotę wystawie zaprezentowano kilkadziesiąt fotografii zachowanych w archiwach Miejskiego Domu Kultury. Zdjęcia przedstawiają ciężką pracę rybaków, wyciąganie sieci na pokłady trawlerów oraz ich kadłuby w walce z potężnymi sztormami na Biskajach i innych akwenach.

fot. Robert Ignaciuk
Kierownik galerii - Jacek Walczak - podkreślił, że obecna wystawa kontynuuje projekt zapoczątkowany wcześniejszą prezentacją pt. „Portret Miasta”. W trakcie przygotowań najnowszej ekspozycji okazało się, że w archiwach MDK pozostaje kilka tysięcy odbitek i negatywów. Niestety tylko w nielicznych przypadkach znani są ich autorzy. Do dziś są jednak wśród nas ludzie, którzy tę historię tworzyli. Szkoda, że zabrakło ich udziału podczas sobotniego wernisażu, bo byłaby to doskonała okazja do wspomnień, wymiany doświadczeń i przypomnienia pracy przedsiębiorstwa, które zaznaczyło obecność polskiej bandery na morzach i oceanach - od Morza Północnego po wody Antarktydy, Argentyny i Kanady.

fot. Robert Ignaciuk
Zaprezentowane zdjęcia są doskonałym pretekstem do osobistych wspomnień i na to właśnie tu liczono. Tymczasem ta cenna ekspozycja okazała się pretekstem jedynie do zaprezentowania twórczości świnoujskiego aktora i poety Marka Żymły, który ze swobodą porównywalną do lekkości swojego pióra wypełnił ponad godzinę, czytając wiersze ze swojego najnowszego tomiku.

fot. Robert Ignaciuk
Żymła to postać wybitna, zasługująca na bogatą oprawę autorskich spotkań. Jest profesjonalnym aktorem znanym z krakowskich scen teatralnych. W swojej pracy łączy poezję z teatrem, budując autorskie formy sceniczne, prezentowane zarówno w Polsce, jak i za granicą. W sobotę dał próbkę swoich umiejętności scenicznych. Potem jednak otworzył najnowszy tomik i długo recytował swoje utwory. Publikacja była dostępna w sprzedaży, więc zgodnie ze sztuką promocji poezji podczas wieczorów autorskich poeta zazwyczaj prezentuje wybrane wiersze i zachęca do zapoznania się z całością. Tym razem goście otrzymali niemal godzinny spektakl recytatorski, połączony z prezentacją ilustracji do tomiku - dzieła innego świnoujskiego twórcy, plastyka Januarego Korfa.

fot. Robert Ignaciuk
Poezja Żymły to bogactwo metafor i symboli, skompresowanych do maksimum w każdym wersie. W pełni zasługuje na popularyzację, ale przypięcie jej do rybackich tradycji miasta stworzyło wyraźny dysonans, odczuwalny zwłaszcza przez tych, którzy przybyli, przyciągnięci wspomnieniowym charakterem wieczoru. Nie doczekaliśmy się więc głosu tych, którzy „Odrę” współtworzyli, jak choćby Ryszarda Smolika - osoby ze ścisłego kierownictwa „Odry” w latach jej świetności. On i kilka innych osób mogliby licznie przybyłej młodzieży opowiedzieć o historii firmy, która praktycznie tworzyła polskie Świnoujście. Takich osób jest niestety z roku na rok coraz mniej, więc warto czerpać z ich doświadczeń. Tymczasem wśród gości pojawiły się także osoby spoza miasta, dla których spotkanie było zachętą do poznania obrazu Świnoujścia nieznanego z folderów, lecz zapamiętanego przez starsze pokolenie i wartego zachowania oraz przekazania młodszym.

fot. Robert Ignaciuk
Mimo tych zastrzeżeń podkreślić trzeba, że takie wydarzenia jak wernisaż i wystawa poświęcone - jak zwykło się o niej mówić - „Matce Odrze” przyczyniają się do budowy tego, czego nie doceniano u nas przez długie powojenne lata. Chodzi o lokalną tożsamość, poczucie wspólnoty i dumę z dokonań. Liczymy, że także w przyszłości nie zabraknie kolejnych okazji do podobnych spotkań.
źródło: www.iswinoujscie.pl
Jeszcze do dzisiaj czuję smak Odrowskiej makreli wędzonej na zimno a, la łosoś, oraz wędzonej pelamidy.
Mojej pół rodziny pracowało w Odrze.Przyszedł Balcerowicz i tak zaczął schładzać gospodarkę, popiwkiem wykończył.Pracowało w niej ponad 6 tys.ludzi na lądzie i na morzu.Szkoda wielka.
Ip46 po to wspominać żeby taki pajac jak ty wiedział że tam ludzie ciężko pracowali
Do Gość • Wtorek [24.02.2026, 12:09:43] • [IP: 46.112.68.**] Ty, mądrala: wspomnienia dotyczą właśnie tego, co było ale już tego nie ma (bo minęło, przestało istnieć, umarło itp.). Tak więc twoje pytanie jest bez sensu.
Juz widze malolatow pracujacych na przetwurni
Do Gość • Wtorek [24.02.2026, 12:09:43] • [IP: 46.112.68.**]... Życzę Ci, by po Twojej śmierci nikt tak nie powiedział o Tobie... p;s. wspomnienia są właśnie p to by kolejne pokolenia nie zapomniały tego co było wielkim dorobkiem ich rodziców, dziadków. To ważne choć może nie dla Ciebie
Szkoda, że nic nie zrobiono aby uratować ODRE, TO BYŁA WIELKA STRATA DLA POLSKIEGO PRZEYSLU RYBNEGO WIELU. LUDZI STRACIŁO PRACĘ I ZOSTAŁO BEZ ŚRODKÓW DO ŻYCIA.
Po co wspominać coś co już nie istnieje...