Z werdyktu Jury „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”:
„Jarosław Molenda po raz kolejny bardzo wnikliwie ukazał skomplikowany los człowieczy na tle historii. Bohatera tej wyczerpującej, wielopłaszczyznowej i solidnie udokumentowanej pracy wypromowała telewizja. U schyłku lat sześćdziesiątych w TVP zagościł serial «Czterej pancerni i pies», powstały na kanwie powieści Janusza Przymanowskiego, która dopiero po emisji ekranizacji zyskała miano bestsellera. I to międzynarodowego! W NRD opublikowano ją pt. «Vier Panzersoldaten und ein Hund»! Zauroczyła także Rosjan, Bułgarów, Czechów, Słowaków, Węgrów, Rumunów, Jugosłowian, nawet Mongołów i Kubańczyków, choć, gwoli prawdy, została również przełożona na język szwedzki oraz portugalski. Doczekała się nawet wersji komiksowej!”.


















Które to już dzieło tego poety bo się pogubiłem. 250 czy 256??
Niestety, serial tego komunisty Przymanowskiego operuje historycznymi kłamstwami. Zaczyna się od scen, gdy głowny bohater serialu Janek spędza miłe chwile na...Syberii, poluje, biega po górach. Pewnie linią lotniczą Lot przyleciał na ferie zimowe do milujacego pokój Zwiazku Radzieckiego... Owszem, serial filmowo jest zrobiony perfekcyjnie, podobnie jak też płacąca trybut komunie " Stawka większa niż zycie" (dla mnie dzis bardziej strawna, choc Kloss-Kolicki jest agentem...NKWD), ale warto pamietać, że w PRL żaden" cukierek" nie był bez trucizny, ideologii - podobnie zreszta dziś działa Netflix, wsącza ideologię LGBTQ, nachalnie, mówili mi o tym ci, którzy to szambo wykupili, ja tylko ich cytuję, sam nie mam i nie zamierzam kupić. --- Zachodzi wiec pytanie, czy warto zajmowac sie w formie osobnej książki jednym z przykładów patologii PRL? Gdyby to była książka analizująca funkcjonowanie propagandy w serialach PRL, miałoby to sens, a obawiam sie, że ta książka jest jakby kapliczką ku czci komucha i jego dzieła.
Dobra sztuka nie potrzebuje nachalnej reklamy.Obecność lokalnego pisarza na portalu przekracza już granice dobrego smaku
Kto to kupuje?
Niemożliwe. Pan Molenda pochwalony, BA! wspomniany przez tubę?