Marek Błuś — kapitan żeglugi wielkiej, dziennikarz, redaktor w czasopismach branżowych. Zajmował się czynnie sprawami bezpieczeństwa na morzu, uczył w Ośrodku Szkolenia Ratowniczego.
Występował jako pełnomocnik stron przed izbami morskimi m.in. w takich sprawach jak zatonięcie jachtu Bieszczady i pogłębiarki Rozgwiazda. Był członkiem honorowym nieistniejącego już Stowarzyszenia Rodzin marynarzy Jana Heweliusza, przygotował wdowom skuteczną skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jest autorem kilkuset haseł do encyklopedii w tym 350 do Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN, napisał przeszło 40 artykułów o promie Jan Heweliusz.














Do 91.231.122 Ty czopku leśny byłeś kiedyś w zagrożeniu?Nie byłeś nie komentuj.
Nigdy, ale to nigdy, nie dam się przekonać, że załoga promu, przeszkolona w zakresie bezpieczeństwa na morzu, z przydzielonymi konkretnymi obowiązkami na okoliczność katastrowy nie ma nic za uszami skoro na promie pasażerskim głównym jej zadaniem było ratowanie pasażerów, a dopiero potem siebie. Fajnie było udawać wilka morskiego i żyć na poziomie ekonomicznym niedostępnym przeciętnemu śmiertelnikowi, ale trochę gorzej było z wypełnieniem obowiązków wynikających z tego statusu. Jak to się stało, że uratowały się jedynie" wilki morskie" i ani jeden pasażer? Pytanie retoryczne.
Do:163 A co proponujesz napisać?
Odezwał się POstronek co włączył babranie się w trumnach (traumach POgłosa) a chodzi o smutną śmierć pasażerów HEWELIUSZA. Babraj się w dzisiejszych decyzjach ambasadorów w sprawie Mercosul. Jest Gut. Nikt nas nie OGRA ? Chodzi o OGRA??
Co do steru strumieniowego. Tu się Czejarek akurat myli. Ster strumieniowy jest zasilany poprzez agregat prądotwórczy a nie przez silnik główny napędzający śrubę. na wielu statkach taki agregat pracujący specjalnie do zasilania teru strumieniowego jest umieszczony w części dziobowej w bezpośredniej bliskości celem uniknięcia prowadzenia bardzo grubych kabli z maszynowni do silników steru strumieniowego. Tak czy siak, praca steru strumieniowego nie powinna mieć wpływu na pracę silnika głównego. Pozostałe tezy redaktora Czejarka są sensowne. Tak mogło być z tym manewrem ustąpienia pierwszeństwa małemu statkowi z prawej burty.
Gość • Czwartek [08.01.2026, 22:22:22] • [IP: 200.189.27.**] przeczytaj to co napisałeś... zlituj się nad czytającymi... przecież w tej wypowiedzi nie wiadomo o co chodzi... a ten" pokast" co go słuchałeś, stworzony przez p. Czejarka, nijak się ma do wiedzy p. Błusia. Tamten tworzył podcast (to jest właściwa forma) dla laików. Kpt. Błuś to fachowiec, który zęby zjadł na tej sprawie. A tak jeszcze odnosząc się do Twoich" zarzutów"- Ty byś nie próbował wszystkiego w takiej sytuacji? Tobie się zdaje, że z jaką prędkością szedł prom w tych warunkach? Full ahead? Litości... nasłucha się" pokastów" jeden z drugim i wielcy specjaliści.
Dachu zlecial gwiazda świnoujcia tragedia.
No to moze pan sie ustosunkuje do informacji z podkastu o katastrofie Jana Heweluisza (ten dziennikarz byl niedawno Swinoujsciu) do jego informacji, iz zalaczenie steru stromieniowego powodowalo zmniejszenie nastawy (predkosci) na srubie do 6 mil (w kontekscie do zrobienia zwrotu w takim pizdzi... lu i ustawienia przy okazji jednostki bokiem do fali/ wiatru) . ... ze o takim ustawieniu to moze wiedzial tylko elektryk (jest to w pokascie oficjalnie na necie) co bardzo zle swiadczy o znajomosci nawigatorow na tym statku w tamtej chwili . Kazdy kto zajmuje sie nawigacja na statkach wie w jakich okolicznosciach uzywa sie sterow strumieniowych - przy jakiej predkosci dzialaja, wiec wrecz niemozliwe jest aby pierwszy po boku na jednostce tego nie wiedzial (tego to mogl nie wiedziec kadet. ... moze jeszcze trzeci oficer, ale nie kapitan) .
Bardzo inteligentny i dociekliwy człowiek. Wielka wiedza i merytoryka. Jak tylko będę miał możliwość to się pojawię.
W tym całym syfie o katastrofie promu Jan Heweliusz, nigdy nie ma nic na temat pasażerów z których nikt się nie uratował...A przecież ludzie ci płacąc za rejs powierzyli swój los w ręce załogi, oficerów i ważniaków z tego promu...
Chyba jedyny, który do sprawy podchodzi profesjonalnie, bez chęci zrobienia na niej kariery. Naprawdę warto iść posłuchać.
I jak złodzieje z PiSu babrać się w trumnach.