Pogrzeb śp. Stanisława, wieloletniego strażaka, odbył się 3 grudnia. Dla rodziny, przyjaciół i strażackiej braci miał być godnym pożegnaniem człowieka, który niemal całe zawodowe życie oddał służbie. Jak podkreślają jego bliscy i koledzy wszyscy byli przekonani, że pojawi się strażacka oprawa.
Tak się jednak nie stało.
Na cmentarzu zabrakło samochodów Państwowej Straży Pożarnej. Które w takich momentach symbolicznie żegnają strażaka „odchodzącego na wieczną służbę”. Pojawił się jedynie wóz Wojskowej Straży Pożarnej - dzięki osobistej inicjatywie jednego z jej funkcjonariuszy.
Wdowa po zmarłym strażaku nie kryje rozgoryczenia:
„Mój mąż Stanisław przepracował w straży 30 lat był kierowcą. Był dobrym i szanowanym kolegą. Na pogrzeb przyjechali koledzy z odległych wiosek aby się z nim pożegnać i wszyscy byli pewni że będzie ładna oprawa czyli przyjadą samochody strażackie. Do mnie i do syna docierały sygnały że wszyscy zgłaszają gotowość ja nie byłam w stanie myśleć, Aby dzwonić i się dopytywać czy taka oprawa będzie.”
Jak podkreśla, rodzina nie była informowana, że musi składać jakiekolwiek formalne wnioski w tej sprawie. Co więcej według relacji bliskich, miała paść informacja, że to właśnie rodzina nie wyraziła zgody na obecność PSP, co stanowczo dementują.
Szczególnie bolesny jest fakt, że syn zmarłego kontynuuje strażacką służbę w tym roku mija mu 18 lat pracy w straży.
Rodzina zwraca również uwagę na brak elementarnych gestów ze strony przełożonych:
„My jako rodzina jesteśmy zawiedzeni do mnie nawet komendant nie podszedł po ceremonii pogrzebu.”
Głos zabierają także strażacy, którzy przez lata pracowali ze Stanisławem. Jedna z koleżanek ze służby nie kryje oburzenia:
„Cała Brać Strażacka jest zbulwersowana zaistniałą sytuacją, na ostatnim pożegnaniu, mojego męża Stanisława. Był, strażakiem oddanym całym sercem, do niesienia pomocy mieszkańcom i oddany swojej pracy. Zawsze można było na niego liczyć i dobrym przykładem dla młodszych kolegów. Koleżanki i koledzy są zbulwersowana, postawa komendanta, odnośnie pożegnania strażaka, który odszedł na wieczna służbę.”
Strażacy nieoficjalnie mówią wprost: gotowość była, chęć była, zabrakło zgody przełożonych. To kolejny sygnał narastającego napięcia i poczucia braku szacunku wobec ludzi, którzy przez lata budowali siłę i sprawność jednostki.
Stanowisko Komendy: oprawa tylko na wniosek rodziny
O sprawę zapytaliśmy Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Świnoujściu wprost czy potwierdza, że nie wyrażono zgody na udział samochodu gaśniczego wraz z załogą w uroczystościach pogrzebowych byłego funkcjonariusza PSP z 30-letnim stażem oraz jakie były powody tej decyzji.
W odpowiedzi Komenda wskazuje na procedurę:
„Delegacja Komendy Miejskiej PSP w Świnoujściu każdorazowo bierze udział we wszystkich ceremoniach pogrzebowych na terenie miasta emerytowanych funkcjonariuszy i pracowników cywilnych. Nadmieniam, że oprawa pożarnicza pogrzebu odbywa się na prośbę rodziny zmarłego.” - informuje st. kpt. mgr inż. Paweł Piorun, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Świnoujściu.
I właśnie w tym miejscu pojawia się zasadniczy konflikt narracji.
Rodzina podkreśla, że w czasie żałoby nikt nie informował jej o konieczności składania formalnej prośby, a ona sama nie była w stanie zajmować się procedurami. Strażacy jak mówią bliscy zgłaszali gotowość udziału w pożegnaniu, jednak nie uzyskali zgody przełożonych. Efekt? Poczucie krzywdy, żalu i przekonanie, że zawiodły nie procedury, lecz ludzie.
To nie jest jedynie historia jednego pogrzebu. To pytanie o szacunek dla służby, pamięć o tych, którzy przez dekady stali na pierwszej linii, i o to, czy w takich momentach naprawdę wszystko musi zależeć od formalnej zgody.














Naprawdę macie problemy... bardzo dobrze ze ma być podanie. W końcu to za moje piedzuadze miałabyc ta farsa ale już po wszystkim po co bić pianę?? Zawistni ludzie ! I tyle w temacie. Co on za darmo tą służbę pełnił?? Społecznie prowadził wóz ? Jaja jam berety tym ludzią przestawia się pod kopułą tylko więcej i więcej. Na Wawelu
Przykre że Panu się zmarło ale syreny strażackie powinny być używane do alarmu, z tego co wiem to tzw. oprawa strażacka na pogrzebie jest zapewniana dla strażaków którzy zmarli podczas pełnienia obowiązków. Pogrzeb był 3 grudnia a po miesiącu nagle strażakom się przypomniało się że nie było oprawy, komuś chyba komendant lub jego zastępca nacisnął zdrowo na odcisk że robi taką jatkę. Ponadto dziwnie napisany tekst cytat: Głos zabierają także strażacy, którzy przez lata pracowali ze Stanisławem. Jedna z koleżanek ze służby nie kryje oburzenia: „Cała Brać Strażacka jest zbulwersowana zaistniałą sytuacją, na ostatnim pożegnaniu, mojego męża Stanisława. Był, strażakiem oddanym całym sercem, do niesienia pomocy mieszkańcom i oddany swojej pracy. Zawsze można było na niego liczyć i dobrym przykładem dla młodszych kolegów. Koleżanki i koledzy są zbulwersowana, postawa komendanta, odnośnie pożegnania strażaka, który odszedł na wieczna służbę.” Nie rozumiem czy to mówiła żona zmarłego czy koleżnaka z pracy?
Każdy kto chowa swojego bliskiego, zwłaszcza zasłużonego człowieka chciałby go pożegnać z należytym szacunkiem a nawet honorami jeśli są takie możliwości. Oczywiscie kondolencje dla rodziny.
Wystarczy że była rodzina i przyjaciele to była jego praca jak każda inna wdowa ma żal że nie było większej widowni to jej sumienie
ŻEGNAJ STASIU BYŁEŚ DOBRYM KOLEGĄ
Dzięki Tuskowi, strach jest dzisiaj podejmować takie decyzje, za to można iść siedzieć!
Pan Rzecznik infirmuje, że rodzina sama powinna zgłosić swoją prośbę... A no tak to jest jak w ludziach jest brak empatii i nie rozumie młody człowiek na stanowisku co to znaczy stracić bliskiego, co się w tym czasie czuję i jak przeżywa. Panie rzeczniku" magistrze" to ja pana informuje, że brak empatii w służbie strażackiej to zjawisko niepożadane i nie ma.co pokazywać swej ograniczonej zdolności lub niechęci do rozumienia emocji, potrzeb i perspektywy innych ludzi – zarówno osób poszkodowanych podczas zdarzeń, jak i współpracowników w jednostce. Nie powinno się być chłodnym, obojętnym z mechanicznym zadaniowym podejściem do człowieka, w którym liczy się wyłącznie wykonanie procedur, a pomijany jest aspekt ludzki. Panie rzeczniku aby Pan nigdy nie zarządzał ludźmi !!
Najlepiej niech w tym mieście wyje cokolwiek na okrągło. Aż strach pomyśleć, o co będą pretensje przy pogrzebie grabarza... Że nie będzie dodatkowego karawanu z trumną??
Przykre to jest bardzo.
To prawda" Diabeł" poświęcił swoje praktycznie życie dla straży, każdy centymetr komendy był przez niego remontowany, budowany, naprawiany itd nawet w wolnym czasie zawsze coś robił i nikt mu nie kazał, sam od siebie, oprócz tego jeździł do zdarzeń i pożarów i robił to 30 lat!! Naprawdę rodzinę trzeba było obciążyć formalnościami, nie można było przyjechać choćby jednym samochodem i włączyć na kilka sekund sygnały, jak to było od dekad robione? Nasuwa się pytanie czy świnoujska straż pożarna jest jeszcze strażą, czy jej wspomnieniem?
Widocznie takie zaszczyty to tylko dla czerwonych a zwykły człowiek jak zawsze. ...
No ale skoro syn również pracuje w straży to nie mógł się dowiedzieć jakie obowiązują procedury? Wystarczyło porozmawiać.
A CO NAS OBCHODZĄ UKRAIŃCY, LUDZIE TU JEST POLSKA!
komendant to nie człowiek, to" podgatunek", nie ma sumienia, nie ma empatii i w środku jest pusty BĘBEN!! WSTYDŹ SIĘ Pan!!
to kto ma racje?
Przykre...
Wpis został usunięty ze względu na złamanie prawa lub regulaminu serwisu przez użytkownika/Admin
Jakie procedury, jakie zgody, od kiedy, co się tam wyprawia, kto albo co rządzi tym wszystkim WSTYD, WSTYD, WSTYD i po stokroć WSTYD!! Trzeba być człowiekiem a nie... & #! & *!
Czyste skurwy..., najważniejsze procedury - zero empatii i szacunku!
Zgadzam się zero szacunku dla dobrych ludzi teraz liczy się tylko mamona nie człowiek Byłam ostatnio na pogrzebie byłego policjanta też całe swoje życie poświecił służbie a nie pożegnano go z należytym szacunkiem Żal poporostu
Czy rodzina zmarłego powiadomiła straż pożarną??To niestety nie działa z automatu.Wiem to z własnego doświadczenia.Nie można od razu wypisywać takich, , artykułów",
Bulwersujące to jest używanie sprzętu straży pożarnej na pogrzebach. Rozumiem, ze rodzina zmarłego sponsoruje paliwo itd? PRL się skończył ponad 30 lat temu, czas się obudzić w" nowej" rzeczywistości.
Zabrakło jeszcze jednego tytułu przed kpt.mgr.itd rozumu !
Bez komentaża
Miasto z kartonu-ciag dalszy